niedziela, 29 maja 2022

Rozdział 7: 1-3

"Ten bowiem Melchisedek, król Salemu, kapłan Boga Najwyższego, wyszedł na spotkanie Abrahama wracającego po rozgromieniu królów i mu błogosławił;  Jemu to udzielił Abraham dziesięciny ze wszystkiego. A imię jego tłumaczy się najpierw jako król sprawiedliwości, a potem także król Salemu, to jest król pokoju.  Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni, ani końca życia, ale będąc podobnym [upodobniony] [w tym] do Syna Bożego, trwa jako kapłan nieprzerwanie [ciągle, na wieki]."

Przeczytajmy  teraz Psalm 110 według przekładu toruńskiego.

"JHWH oświadczył mojemu Panu: Usiądź po mojej prawicy, aż położę twoich wrogów jako podnóżek pod twoje stopy. Berło twojej mocy pośle JHWH z Syjonu, mówiąc: Panuj pośród twoich wrogów. Twój lud będzie ochoczy w dniu twojej potęgi, w ozdobach świętości, z łona świtu. Dla ciebie czeka rosa twojej młodości. JHWH przysiągł i nie będzie żałował: Ty jesteś kapłanem na wieki według porządku Melchizedeka. Pan po twojej prawicy roztrzaska królów w dniu swojego gniewu. Będzie sądził narody i napełni wszystko martwymi ciałami; roztrzaska głowy panujące nad ziemią. Ze strumienia będzie pił po drodze, dlatego podniesie głowę."


Kim był Melchizedek? O Melchizedeku czytaliśmy już w piątym rozdziale.  Padają tam znamienne słowa: „Ty jesteś kapłanem na wieki według porządku Melchizedeka [króla sprawiedliwości].” Teraz autor Listu do Hebrajczyków rozwija ten wątek. Melchizedek według jednych był historyczną postacią, żyjącą w czasach Abrahama. Królem lub Semem synem Noego. Według innych tylko alegoryczną literacką postacią, Filon uważał, że postać Melchizedeka to filozoficzne uosobienie królewskiego umysłu i słowa-logosu. Jest jeszcze jedna, dość śmiała interpretacja, że Melchizedek to starotestamentowe objawienie się Jezusa Chrystusa.

Dla adresatów listu to bardzo ważny moment. Kim byli adresaci? Hebrajczykami. Co ważnego autor, przywołując postać Melchizedeka, chce im powiedzieć? Cofnijmy się do czasów Abrahama, do 14 rozdziału Księgi Rodzaju.

W ziemi Kanaan doszło do wielkiej bitwy między koalicjami królów. Wojska pięciu królów starło się z połączonymi siłami czterech królów z północy. Królowie Sodomy i Gomory przegrali, a zwycięzcy królowie uprowadzili jeńców do niewoli. Wśród nich był Lot z rodziną. Z tego powodu Abraham zaangażował się w tę wojnę. Stając na czele 318 wojowników ścigał wojska czterech królów w kierunku północy, aż w okolice Damaszku. Z zaskoczenia, pod osłoną nocy wdarł się do obozu nieprzyjaciela, pokonał obrońców, odebrał łupy, uwolnił jeńców.

W drodze powrotnej wyszedł mu naprzeciw, dosłownie zaszedł mu drogę, Melchizedek król i kapłan Boga Najwyższego. Ucieleśnienie sprawiedliwości i pokoju. Przyszedł, nagle pojawił się z chlebem, z winem i co ważne z błogosławieństwem. "Niech Bóg Najwyższy, Stwórca nieba i ziemi, błogosławi ci, Abramie. Niech też będzie błogosławiony sam Bóg Najwyższy za to, że wydał twych nieprzyjaciół w twoje ręce!  Abraham przekazał mu dziesięcinę z wszystkiego co posiadał. A co posiadał? Łupy wojenne? Melchizedek, tak jak niespodziewanie się pojawił, tak też odszedł. Tyle go widzieli. Przy okazji warto przyjrzeć się królowi Sodomy, jego prośbie i odpowiedzi Abrahama.

Melchizedek to bardzo tajemnicza postać w Biblii, mało wiemy na jego temat, a mimo to „Patrzcie tedy, jak wielki jest ten…” W tym rozdziale wszystkie reflektory są skierowane na Melchizedeka. Dlaczego ?

"Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, bez początku swoich dni i bez końca życia — podobny w tym do Syna Bożego — pozostaje on kapłanem nieprzerwanie."

T
rwa jako kapłan nieprzerwanie...

Co to znaczy, że nieprzerwanie? Czy dziś jest kapłanem? Gdzie ma swoją świątynię?

Tutaj na myśl mi przyszła świątynia w niebie jaka widział Jan i opisał to w Apokalipsie 15:4-6...  "Któż by się nie bał ciebie, Panie i nie uwielbił imienia twego? Bo Ty jedynie jesteś święty, toteż wszystkie narody przyjdą i oddadzą ci pokłon, ponieważ objawiły się sprawiedliwe rządy twoje.  A potem widziałem, i oto otwarła się w niebie świątynia Namiotu Świadectwa I wyszło ze świątyni siedmiu aniołów, mających siedem plag, odzianych w czyste, lśniące płótno i opasanych przez pierś złotymi pasami."

Kilka informacji na temat Melchizedeka z Wikipedii.

Melchizedek w Judaizmie.

Historia biblijna o Melchizedeku w judaizmie tradycyjnie jest uznawana nie za wytwór redaktorów Biblii, lecz jako zapis starej tradycji jerozolimskiej. Argumentem, według Jewish Encyclopedia, jest to, że znana była Józefowi Flawiuszowi (Wojna Żydowska VI,10). Szczególne znaczenie postać Melchizedeka miała dla misyjnie nastawionych autorów diaspory żydowskiej w Aleksandrii, którym zależało na łatwiejszym pozyskiwaniu prozelitów bez konieczności wymagania od nich obrzezania. Melchizedek uosabiał dla nich postać wyznającą monoteizm w czasach jeszcze przed Abrahamem, albo wręcz, jak Henoch, poza narodowością żydowską. Był stawiany na równi z Eliaszem, Mesjaszem synem Józefa (tzn. Jezusem) oraz Mesjaszem synem Dawida (por. Psalmu 104,2)[4]. Natomiast rabini należący do późniejszych pokoleń nastawieni antagonistycznie do judaizmu aleksandryjskiego, raczej widzieli w Melchizedeku Sema, przodka Abrahama. Tak właśnie widziała go judaistyczna literatura mądrościowa (hebr. hazal) okresu od Drugiej Świątyni aż do VI w. po Chr., szczególnie w targumach: Jonatana, Pseudo-Jonatana (Jeruszalmi I), oraz w Talmudzie babilońskim imię Melchi-sedek (hebr. מלכי־צדק) rozumiane było jako przydomek syna Noego, Sema.

Filon z Aleksandrii (20 przed. Chr. – 50 po Chr.) pisał o Melchizedeku jedynie przy okazji w Alegoriach praw III, 79-82[15]. Zgodnie ze swoim zainteresowaniem Platonem i wykorzystywaniem jego filozofii do interpretacji Tory, pominął niemalże znaczenie Melchizedeka jako historycznej osoby, tłumaczył zaś jego postać jako uosobienie filozoficznego królewskiego umysłu (gr. Βασιλευς νους) i słowa-logosu (λογος). W De Abrahamo 235n wspomniał o nim jako o przyjacielu Abrahama. Zaś w De Congressu Eruditiones Gratia 99 interpretował Melchizedeka jako tego, który sam dla siebie był uczniem i nauczycielem (o αυτομαθη και αυτοδιδακτον) wiedzy Boga i jego posługa kapłańska polegała właśnie na wprowadzaniu w wiedzę Boga.

Józef Flawiusz (37 – ok. 100 po Chr.) pisał o Melchizedeku w Wojnie Żydowskiej 6, 438 oraz w Dawnych dziejach Izraela 1,189n. Uznaje go jako postać historyczną, także samo uprowadzenie Lota, które przypisuje dynastii Kananejczyków. Opisuje go jako założyciela i pierwszego kapłana miasta Jerozolimy, które zawdzięcza mu swą nazwę: Ιεροσόλυμα = ιεροι (ieroi) oraz Σαλήμ (Salim). Wywodzi cechy jego osobowości z imienia. Nazywa go „królem sprawiedliwym”. Jego interpretacja ma jednak charakter racjonalistyczny i moralny, dlatego podobnie jak egzegeza rabinistyczna, odmiennie od opisu w Księdze Rodzaju 14, wysuwa na plan pierwszy Abrahama i jego cnoty.

Bóg Melchizedeka

Komentatorzy, zarówno z kręgów chrześcijańskich, jak i judaistycznych, są zgodni, że Bóg Najwyższy, którego kapłanem był Melchizedek w opowiadaniu biblijnym z Księgi Rodzaju był tożsamy z jedynym, transcendentnym Bogiem Stwórcą. Według żydowskiego uczonego, Louisa F. Hartmana, zgodnie z monoteistycznym charakterem judaizmu, imię El-Eljôn odnosiło się do transcendentnej natury „jedynego, prawdziwego Boga”, zaś w rozumieniu pogan oznaczało boga będącego najwyżej w hierarchii bóstw. W wykopaliskach archeologicznych znaleziono dwa człony tego imienia użyte osobno:El w Ugarit oraz Elyon w Fenicji. Dlatego uważa się, że pierwotnie były one imionami oddzielnych bóstw. Później oba imiona były połączone w jedno. Świadectwem tego połączenia są kananejskie listy z Tell el-Amarna (XV-XIV w. przed. Chr.). El ma niejasną etymologię i jest najstarszym semickim słowem używanym na określenie Boga, analogicznym do słów będących częścią imion męskich: w akadyjskim ilu(m), kananejskim el lub il oraz arabskim el. Uważa się za możliwe, iż zostało ono wzięte z korzenia yl lub wl, oznaczającego „być mocnym”, jak np. w Księdze Rodzaju 31,29, Księdze Powtórzonego Prawa 28,32 oraz Księdze Micheasza 2,1. Możliwe też, że jest odwrotnie: słowo „być mocnym” było pochodnym do słowa oznaczającego Boga, jako istoty mocnej.

W Biblii hebrajskiej El jest rzadko używane jako imię własne Boga (Rdz 33,20; Ps 146,5), częściej, podobnie jak Elohim, ma charakter omowny. Jest też znacznie rzadziej używane od Elohim – głównie w starszych, archaicznych tekstach poetyckich, jak Księga Hioba oraz Księga Psalmów. Nazwa ta może być użyta także do oznaczenia „cudzego” lub „obcego” boga (Pwt 32,12; Ml 2,11; Ps 44,21; 81,10). Może też być użyte w liczbie mnogiej Elim, byty niebiańskie (Wj 15,11). El występuje często z przymiotnikiem, np. Bóg zazdrosny z Wj 20,5; 34,14 (por. Wj 34,6; Ps 86,15). Jest też używany, gdy biblia przeciwstawia Boga człowiekowi: w Księdze Liczb 23,19, Księdze Izajasza 31,3, Księdze Ezechiela 28,9, Księdze Ozeasza 11,9; Księdze Hioba 25,4. Zawierają je, jako część złożenia, imiona męskie, na początku: Eliasz, Elizeusz, Elihu, a także w końcówce: Izrael, Izmael i Samuel.

El-Eljon, Bóg Najwyższy, był bogiem przodków czczonym w klanach ludów semickich. Według intencji autora opowiadania w Księdze Rodzaju, podobnie jak dla Abrahama, był on tożsamy z Bogiem Jahwe (por. Rdz 14,22; Ps 46(47),3). Dla Melchizedeka, który był Jego kapłanem, był on bogiem głównym, a być może jedynym, chociaż nie jest to prawdopodobne. Dla Abrahama stał się jedynym dzięki specjalnemu objawieniu.

Niektórzy bibliści chrześcijańscy szukają także w religiach innych ludów sąsiednich kontekstu dla imienia boga, którego kapłanem był Melchizedek: Bóg Najwyższy. Grecki nie-chrześcijański pisarz Filon z Byblos (64-141 po Chr.) pisał o bóstwie o podobnym imieniu w panteonie fenickim. Jego informacje potwierdzają inskrypcje z Karatepe, Palmyry i Sfire. Określenie boga jako „Stwórcy nieba i ziemi” ma analogie w tekstach z Ugarit. Podobnie też w interpretacji Filona z Byblos, Bóg ten miał być „ojcem Uranosa (nieba) i Ge (ziemi)”. Opowiadanie o spotkaniu Melchizedeka i Abrahama, w którym patriarcha przyjmuje błogosławieństwo w imieniu Boga czczonego poza Izraelem, jest w Starym Testamencie bez precedensu i sugeruje jego wczesne pochodzenie. Niepochodzący z Hebrajczyków kapłan zajmuje wyższe miejsce niż Hebrajczyk Abraham, przodek kapłanów-lewitów – egzegeza rabinistyczna zdawała się to główne przesłanie opowiadania pomijać milczeniem, podczas gdy chrześcijańska starała się je podkreślać.



Będąc podobnym [w tym] do Syna Bożego

Co to znaczy być podobnym do? Na czy polega podobieństwo między Melchizedekiem, a Synem Bożym? 

Greckie słowo 'afōmoiōmenos' oznacza model, obraz pewnej rzeczywistości, wyrażać się w czymś. W czym Melchizedek jest podobny do Syna Bożego? Otóz w tym, że jako kapłan żyje, jest nieśmiertelny, "trwa  nieprzerwanie [ciągle, na wieki]".


piątek, 27 maja 2022

Rozdział 6: 13-20

"Bo gdy Bóg dawał obietnicę Abrahamowi, nie miał nikogo większego, na kogo mógłby przysiąc, przysiągł więc na samego siebie,  Mówiąc: Z pewnością błogosławić ci będę i rozmnożę cię obficie [ponad miarę][w wielką liczbę].  A cierpliwie czekając, osiągnął spełnienie obietnicy.  Ludzie bowiem istotnie przysięgają na kogoś większego, a potwierdzająca przysięga jest końcem ich każdego sporu.  Dlatego też Bóg, chcąc tym bardziej okazać dziedzicom obietnicy niezmienność swojej woli [swojego postanowienia], poręczył ją przysięgą,  Abyśmy przez dwie rzeczy [sprawy, dokonane fakty] niezmienne, co do których jest niemożliwe, aby Bóg kłamał, mieli mocną zachętę [trwałą pociechę], my, którzy ocaleliśmy [uciekliśmy], by chwycić się leżącej przed nami nadziei [do uchwycenia zaoferowanej nadziei],  Którą mamy jako kotwicę duszy, bezpieczną i mocną, wchodzącą aż do wewnątrz za zasłonę,  Dokąd w naszym imieniu, jako poprzedzający nas, wszedł Jezus, stając się według porządku Melchisedeka arcykapłanem na wieki."

W tym fragmencie kluczowymi zagadnieniami są dwie rzeczy: obietnica przypieczętowana przysięgą oraz nadzieja która jest kotwicą duszy. O tych dwóch ważnych rzeczach musimy dzisiaj, w obliczu pandemii i wojny rosyjsko - ukraińskiej szczególnie pamiętać.

Za przykład oczekiwania na spełnienie obietnicy postawiono Abrahama. Czy było to doskonałe i cierpliwe oczekiwanie? A Ismael? Czy Abraham nie chciał dopomóc Bogu?  Nie jesteśmy doskonali w cierpliwym oczekiwaniu. Tak jak Abraham czasami chcemy wziąć sprawy w swoje ręce i tak jak Abraham ponosimy konsekwencje naszej niecierpliwości. Lecz mimo to co się wydarzyło z Ismaelem, Abraham, za całokształt, został postawiony nam za wzór cierpliwego
oczekiwania na spełnienie się obietnicy.

"Abraham wbrew nadziei, żywiąc nadzieję, uwierzył, aby się stać ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co powiedziano: Takie będzie potomstwo twoje.  I nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje, mając około stu lat, oraz obumarłe łono Sary;  i nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu,  mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić." List do Rzymian 4: 18-21

"Potem zawołał anioł Pański powtórnie z nieba na Abrahama, mówiąc: Przysiągłem na siebie samego, mówi Pan: Ponieważ to uczyniłeś i nie wzbraniałeś się ofiarować mi jedynego syna swego,  będę ci błogosławił obficie i rozmnożę tak licznie potomstwo twoje jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morza, a potomkowie twoi zdobędą grody nieprzyjaciół swoich," 1 Mojżeszowa 22: 15-17

"Otóż te dwa akty Boże [obietnica i przysięga], nieodwołalne i wykluczające jakąkolwiek możliwość rozminięcia się Boga z prawdą, powinny być dla nas źródłem prawdziwego pokrzepienia, o ile tylko trwać będziemy niezachwianie przy zaofiarowanej nam przez Boga nadziei.  Nadzieja ta jest dla naszej duszy niczym silna i absolutnie pewna kotwica, która sięga poza zasłonę świątyni" BWP

"Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i dokonał jego odkupienia,  i wzbudził nam mocarnego Zbawiciela w domu Dawida, sługi swego,  jak od wieków zapowiedział przez usta świętych proroków swoich,  wybawienie od wrogów naszych i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą,  litując się nad ojcami naszymi, pomny na święte przymierze swoje  i na przysięgę, którą złożył Abrahamowi, ojcu naszemu, że pozwoli nam,  wybawionym z ręki wrogów bez bojaźni służyć mu  w świątobliwości i sprawiedliwości przed nim po wszystkie dni nasze."  Łukasza 1: 68-75

"Pragniemy zaś, aby każdy z was okazywał tę samą gorliwość dla zachowania pełni nadziei aż do końca,  abyście się nie stali ociężałymi, ale byli naśladowcami tych, którzy przez wiarę i cierpliwość dziedziczą obietnice" 6:11,12

Autor Listu do Hebrajczyków zachęca do pielęgnowania nadziei,
by chwycić się leżącej przed nami nadziei. Historia chrześcijan tuż po napisaniu Listu nie należała do łatwych.  Zgromadzenia uczniów Jezusa wchodziły w okres próby, czas srogich doświadczeń. Dziś wspólnoty przechodzą podobny okres próby, a chrześcijaństwo wchodzi w okres próby i doświadczenia wiary. Stojąc w obliczu niepewności i obaw, uchwyć się leżącej tuż obok nadziei, ona jest przed tobą, blisko, w zasięgu ręki... Ta nadzieja była i jest bezpieczną i mocną kotwicą naszej duszy...

Uciekliśmy od beznadziei ku nadziei żywej…

"Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę." List do Hebrajczyków 10:23

Jednym z kluczowych tematów Listu jest nadzieja. Wbrew krzywdzącej i nierozsądnej opinii nadzieja nie jest matką głupich. Temat nadziei omówimy przy okazji rozważań nad dziesiątym rozdziałem,

Paweł w Liście do Efezjan pisze, że kiedyś, przed poznaniem Chrystusa byliśmy dalecy,  bez nadziei, bez Boga na tym świecie, ale dzięki łasce Bożej uciekliśmy od stanu beznadziei ku, jak pisze Piotr, nadziei żywej.

 "Dlatego pamiętajcie, że wy, niegdyś poganie z pochodzenia, zaliczani do nieobrzezanych przez tych, którzy nazywają się obrzezanymi od znaku dokonanego ręką na ciele, żyliście bez Chrystusa. Byliście odcięci od wspólnoty Izraela, obcy przymierzom związanym z obietnicą, bez nadziei i bez Boga na tym świecie. Jednak teraz, w Chrystusie Jezusie, wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy — dzięki krwi Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem."  Efezjan 2:11-14

„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który według wielkiego miłosierdzia swego odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, ku dziedzictwu nieznikomemu i nieskalanemu, i niezwiędłemu, jakie zachowane jest w niebie dla was, którzy mocą Bożą strzeżeni jesteście przez wiarę w zbawienie, przygotowane do objawienia się w czasie ostatecznym.” I List Piotra 1,3-5

niedziela, 7 listopada 2021

Rozdział 6: 9-12

"Jednak umiłowani, chociaż tak mówimy, to jeśli chodzi o was, jesteśmy przekonani o czymś lepszym i że trzymacie się zbawienia. Bóg bowiem nie jest niesprawiedliwy, aby miał zapomnieć o waszym dziele i o trudzie miłości, jaki okazaliście dla Jego imienia, gdy służyliście i służycie świętym. Pragniemy natomiast, aby każdy z was okazywał tę samą gorliwość [zapał, poświęcenie] wobec całkowitej pewności nadziei, aż do końca,  Abyście nie stali się ociężali [mdli, ospali, niedbali], ale naśladowali tych, którzy przez wiarę i cierpliwość dziedziczą obietnice."


Wróćmy jeszcze na moment do poprzedniego fragmentu. List ten był zaadresowany do Żydów którzy stali się chrześcijanami. Odstępcy o których pisze autor, po wycofaniu się trafiali w ramiona religii judaistycznej, w której ponownie byli zobowiązani do składania ofiar. W komentarzu Dawida Sterna czytamy;

„Kiedy zatem ludzie, którzy doświadczyli zbawienia w tak dogłębny sposób i wtedy odpadli od wiary, pokładając ufność nie w ofiarnej śmierci samego Jeszui i Jego urzędzie arcykapłańskim, ale w ofiarach ze zwierząt i systemie kohanim, ustanowionym przez Torę w celu ich składania, to niemożliwe jest takie ich odnowienie, aby odwrócili się od swych grzechów, dopóki sami wciąż raz po raz uśmiercają Syna Bożego. […] A przyczyna tkwi w tym, że ignorują oni sens Jego śmierci na palu, czego dowodzi ich ufność pokładana w ofiarach ze zwierząt, a nie w Jego ofierze. W ten sposób wciąż wystawiają Go na pośmiewisko, bo nie respektując Jego śmierci jako ofiary przebłagalnej i nie dostrzegając w niej niczego szczególnie ważnego, czynią z faktu Jego egzekucji niczym zbrodniarza dominujący element w całej sprawie. […] celem autora w tych wersetach nie było dostarczenie paliwa konfliktowi kalwinistów z arminianami, jaki rozgorzał jakieś półtora tysiąca lat później, ale odwrócenie uwagi czytelników od ofiar ze zwierząt, a zwrócenie jej na wagę ostatecznej ofiary Jeszui. Wynika to jasno z kontekstu kolejnych czterech rozdziałów, poświęconych właśnie temu zagadnieniu, a stanowiących rdzeń całej księgi.”

W Dziejach Apostolskich czytamy o dziesiątkach tysięcy Żydów którzy uwierzyli. Widzimy, że chrześcijaństwo w czasie gdy pisany był List do Hebrajczyków było rozwijającym się dynamicznie ruchem. 

„Oni słysząc to, oddali chwałę Panu; powiedzieli mu także: Widzisz, bracie, jak wiele jest dziesiątków tysięcy Żydów, którzy uwierzyli, a wszyscy pozostają gorliwi wobec Prawa.” Dzieje Apostolskie 21:20

Autor przewiduje, że gdy wzmogą się prześladowania, wielu z nich odwróci się od wiary w Jezusa i wróci do religijnych obrzędów swoich ojców, a wielu z nich nawet zaprze się swojego pochodzenia.
Nie dzieli adresatów na prawdziwie i fikcyjnie nowonarodzonych chrześcijan. Ostrzega przed możliwością i konsekwencjami odstępstwa tuż przed falą srogich prześladowań. W tym znaczeniu poprzedni fragment jest to niejako prorocza zapowiedź tego co miało nastąpić. Jego pragnieniem jest aby gorliwie być pełnymi wiary i nadziei, do końca!

Ten zwrot ‘do końca’ jest bardzo znaczący, wymaga naszej uwagi i podkreślenia. To owo 'do końca' daje nam wiele do myślenia, że nie jesteśmy predestynowani do wytrwania, a pewne rzeczy musimy wypełnić do końca. O zwycięstwie decyduje przekroczenie linii mety. W Liście do Hebrajczyków, mamy jeszcze dwa miejsca w których  ‘do końca’ występuje; „Staliśmy się bowiem uczestnikami Chrystusa, jeśli niewzruszenie aż do końca zachowamy początek tego fundamentu.” Hebrajczyków 3:14; „Lecz Chrystus jest jako Syn w swoim domu; domem Jego my jesteśmy, jeśli tylko ufną odwagę i chlubę z nadziei zachowamy niewzruszenie aż do końca.” Hebrajczyków 3:6

W naszym dzisiejszym fragmencie, autor pochwala, że wierzący trzymają się zbawienia, usługują świętym, że są pracują, wykonują dzieło dla Pana w trudzie miłości. Zachęca też, aby byli w tym gorliwi, pełni poświęcenia, do końca. Ponownie ostrzega by nie być leniwym, ociężałym. W tym ociężałym, ospałym, niedbałym w słuchaniu [czytaniu] Słowa Bożego.

Chociaż tak sobie mówimy, jednak po was spodziewam się czegoś innego. W tym fragmencie następuje wyraźna zmiana tonu wypowiedzi. Z ostrej, ostrzegawczej, surowej wypowiedzi zaczynającej się od „jest bowiem niemożliwe” na miłą, braterską pogawędkę zaczynająca się od słów „umiłowani”. Wspólnota do której pisze autor Listu do Hebrajczyków nie składała się z odstępców. Być może na tamtą chwilę takowych nie było. Ten pierwszy fragment być może tylko hipotetycznie przygotowywał wspólnoty do mających nadejść trudnych czasów i masowych zaparć się Pana i dezercji.

Co pozwala być wytrwałym i niezachwianym w swojej wierze? O kilku elementach czytaliśmy we wcześniejszym rozważaniu. Teraz dochodzą kolejne. Pragniemy – pisze – aby nikt z was nie osłabł w gorliwości, aby każdy z was trwał w niezachwianej nadziei. Dalej, żebyście nie popadali w ospałość i naśladowali tych, którzy przez swoją wiarę i cierpliwość otrzymują dziedzictwo obietnic Bożych.

Przyjrzyjmy się gorliwości. To bardzo ważna cecha uczniów Jezusa. Wiele na ten temat możemy poczytać w Biblii. Może następne rozważanie poświecę temu zagadnieniu.

Greckie słowo ‘speudo, spoude’ oznacza poruszać się szybko, pędzić dalej, wysiłek w pośpiechu, zaangażowanie biegacza w bieg. Gorliwy to taki, który wykazuje dużo zapału i z oddaniem się w coś angażuje, wypełniając sumiennie i rzetelnie wynikające z tego obowiązki. Człowiek wykazujący wytrwałość, staranność, pilność.

Przykładem gorliwości są dwa wydarzenia z życia Pana Jezusa; „A gdy stanął do śmiertelnego boju, jeszcze gorliwiej się modlił, a Jego pot stał się jak krople krwi spadające na ziemię.” Ewangelia Łukasza 22:44 i historia gdy Pan wypędził handlarzy ze świątyni; „I przypomnieli sobie Jego uczniowie, że jest napisane: Gorliwość o Twój dom pochłonęła mnie.” Ewangelia Jana 2:17

Również w innych listach mamy zachętę do gorliwości w 2 Koryntian 8:7 czytamy; „Ale tak jak we wszystkim obfitujecie wiarą i słowem, i poznaniem, i wszelką gorliwością, i tą miłością waszą do nas, tak abyście i w tym dziele łaski obfitowali.” A Piotr dodaje;

"Dlatego, bracia, tym bardziej starajcie się gorliwie uczynić pewnym swoje powołanie i wybranie; to bowiem czyniąc, z pewnością nigdy się nie potkniecie." (2 List Piotra 1:10)

„A sprawiedliwy będzie żyć z wiary; a jeśli się cofnie, moja dusza nie będzie miała w nim upodobania. Lecz my nie jesteśmy z tych, którzy się cofają ku zgubie, ale z tych, którzy wierzą dla zachowania duszy.” Hebrajczyków 10:38,39

czwartek, 4 listopada 2021

Rozdział 6: 4-8

"Niemożliwe jest bowiem, żeby tych, którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebieskiego, i stali się uczestnikami [współtowarzyszami] Ducha Świętego; Zakosztowali też [rozsmakowali] dobrego słowa Bożego i mocy przyszłego wieku; A odpadli [zdezerterowali] - ponownie odnowić, przywrócić ku pokucie, gdyż sami sobie znowu krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na hańbę. Ziemia bowiem, która pije deszcz często na nią spadający i rodzi rośliny użyteczne dla tych, którzy ją uprawiają, otrzymuje błogosławieństwo od Boga. Lecz ta, która wydaje ciernie i osty, jest odrzucona i bliska przekleństwa, a jej końcem jest spalenie."


To jest jeden z trudniejszych fragmentów Nowego Testamentu, a zarazem jeden z najważniejszych. Zaczyna od się słowem – niemożliwe. Jest bowiem niemożliwe. Greckie słowo ‘adunatos’ znaczy niemożliwe, bezsilne. Będziesz bezsilny by wrócić….

Odnowienie nie jest możliwe, ale jest niemożliwe. Przekaz jest prosty, a autor chce aby te słowa zapadły czytelnikom głęboko do serca. To jest ostrzeżenie przed rezygnacją, odejściem, dezercją której konsekwencją jest, - uwaga ! – ponowne krzyżowanie Syna Bożego i wystawienie Go na drwiny, zniewagi, hańbę takiej jakiej doznał On tam na Golgocie. Pisząc te słowa mam świadomość, że tysiące byłych „chrześcijan” w świecie fizycznym i w świecie duchowym wystawia ponownie Pana Jezusa na pośmiewisko.

Niektórzy komentatorzy twierdzą, że jest możliwe, cytując słowa Jezusa z Marka 10:27 „A Jezus spojrzał na nich uważnie, mówiąc: U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; u Boga bowiem wszystko jest możliwe.” Moim zdaniem jest to dość ryzykowna interpretacja i podchodzę do niej bardzo, bardzo ostrożnie. Mając na uwadze przykład Ezawa, o którym czytamy w dalszej części Listu; „Przyglądajcie się uważnie, aby ktoś nie pozostał z dala od łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzkości rosnący w górę nie wywołał niepokoju, i żeby przez to nie pokalało się wielu, Aby ktoś nie był rozpustny i bezbożny jak Ezaw, który za jedną potrawę oddał swoje pierworództwo. Wiecie bowiem, że potem, gdy chciał odziedziczyć błogosławieństwo, został odrzucony, bowiem nie znalazł sposobu zmiany swojego położenia, chociaż ze łzami go poszukiwał.” Hebrajczyków 12: 15-17

W poprzednim fragmencie czytaliśmy, że chrześcijanie stają się ponownie, lub nigdy nie wyszli z okresu duchowego niemowlęctwa i nadal potrzebują mleka. Większość członków chrześcijańskich wspólnot zna Biblię tylko fragmentarycznie i to w kontekście przekazu i interpretacji innych osób, zawartych w kazaniach, filmach czy książkach. Duchowy analfabetyzm i ignorancja prowadzi do sytuacji gdzie ponownie trzeba zakładać fundamenty. W wielu wspólnotach istnieje pilna potrzeba poświęcić sporo czasu na nauczanie o: pokucie [upamiętaniu się, odwróceniu się, porzuceniu] martwych uczynków, wierze w Boga, chrztach [obmywaniach] i o nakładaniu rąk. O zmartwychwstaniu umarłych i o sądzie wiecznym. Autor Listu przechodzi jednak dalej i zajmuje się rzeczami głębszymi. Pierwsza z nich to nauka o odpadnięciu. To jest głęboka nauka, obecnie w wielu miejscach pomijana lub wykrzywiana.

„Jeśli bowiem ktoś już raz otrzymał światło wiary, poznał wartość darów niebieskich, znalazł się w szczególnej jedności z Duchem Świętym, rozsmakował się we wspaniałości słowa Bożego i doświadczył sam cudownych przejawów mocy Bożej znamiennej dla czasów przyszłego życia, a potem taki człowiek mimo wszystko odpadnie od wiary, to jest wprost niemożliwe sprowadzić go ponownie na drogę [prawdziwego] życia, gdyż dokonało się w nim jakby drugie ukrzyżowanie i wystawienie na urągowisko Syna Bożego.”

W dzisiejszym fragmencie znajdujemy ostrzeżenie przed rezygnacją, wycofaniem się, odpadnięciem. Przekaz jest na tyle jasny, że nie rozumiem jak można na jego podstawie budować fałszywe poczucie bezpieczeństwa, że uczeń Jezusa nie może odpaść. Co jest ważne w tym fragmencie? Popatrzmy na kontekst, który tutaj jest bardzo często niezauważalny. Co prowadzi do wycofania się i odpadnięcia? Ociężałość w słuchaniu, niechęć słuchania i uczenia się ze Słowa Bożego, zlekceważenie Zbawienia, a nawet opuszczanie wzajemnych zgromadzeń.

W czasach gdy pisany był List do Hebrajczyków" odejściem było zaparcie się Pana Jezusa, powrót do "synagogi". Dziś definicję odejścia należy rozszerzyć. Wiele osób ulega zwiedzeniu tak bardzo okultystycznemu, że nazywając się "chrześcijanami", tak na prawdę dawno zdezerterowali i odeszli od Pana. Wielu wraca do chrześcijańskiej religijności utrzymują, że są "chrześcijanami" a tak naprawdę swoją postawą i poglądami ponownie krzyżują Pana i wystawiają Go na hańbę.

Kontekstem dla tego fragmentu są słowa; „A sprawiedliwy będzie żyć z wiary; a jeśli się cofnie, moja dusza nie będzie miała w nim upodobania.” Hebrajczyków 10:38 oraz „To jak my umkniemy przed karą, jeśli zlekceważymy tak wielkie zbawienie, które wzięło swój początek przez zwiastowanie Pana, a nam zostało potwierdzone przez tych, którzy słyszeli.” Hebrajczyków 2:3. Pamiętajmy też o tym, że kontekstem jest cały List, którego treść przestrzega przed wycofaniem się i odejściem od wiary.

Autor Listu najpierw wymienia wspaniałe błogosławieństwa, dary łaski płynące ze Zbawienia w Jezusie; oświecenie, zakosztowanie daru, uczestnictwo w jedności z Duchem Świętym, zasmakowanie wspaniałego Słowa Bożego, doświadczenie mocy przyszłego wieku, a następnie mówi, że jest możliwe wycofanie się, odstępstwo i odpadnięcie. Czy jest możliwe? Jest. Nie wolno nam budować w sobie i u innych fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Użyty tutaj wyraz grecki ‘parapesontas’ znaczy -odpaść, odrzucić, wycofać się, ponieść porażkę, zdezerterować.

Do odpadnięcia prowadzi analfabetyzm doktrynalny, brak ugruntowania w prawdzie Słowa Bożego, niestety czasami jest to analfabetyzm wtórny. Taki stan prowadzi to braku praktycznej zdolności rozeznawania zmysłami i rozróżniania [rozsądzania] dobra i zła (Hebrajczyków 5:6). Ziemia na którą pada ziarno musi być uprawiana. A więc jeżeli zaniedbujesz słuchania Słowa Bożego, praktykowania go i czerpania z niego ważnej dla duchowego rozwoju nauki, a następnie opuszczasz społeczność, jesteś na prostej równi pochyłej ku odpadnięciu. Takie jest przesłanie Listu do H
ebrajczyków

Jeszcze jedna uwaga; wielu komentatorów tego fragmentu skupia się na utracalności lub nie utracalności zbawienia, czy jest możliwe dla nowonarodzonego chrześcijanina odpadnięcie, czy też nie.  Tymczasem środek ciężkości tego przekazu znajduje się zupełnie gdzie indziej. W tym fragmencie uderza mnie możliwość ponownego ukrzyżowania Chrystusa, i to przeze mnie, i przyłączenia się do drwiących z Niego oprawców.

Nie porzucając naszych wspólnych zgromadzeń, jak to u niektórych jest w zwyczaju, ale zachęcajmy się; i to tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża się ten dzień. Bo jeśli po otrzymaniu dogłębnego poznania prawdy, dobrowolnie grzeszymy, nie pozostaje już żadna ofiara za grzechy, Ale tylko jakieś pełne bojaźni oczekiwanie sądu i żaru ognia, który ma strawić przeciwników.” 10:25-27

„Jeżeli bowiem uciekli od brudów [plugastw, zgnilizny] tego świata [zgubnych wpływów świata]przez pełniejsze poznanie Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, ponownie przez nie [przez brudy, zgubne wpływy świata] zostali uwikłani  [dali się im usidlić] i są pokonani, to dla nich to, co ostatnie, stało się gorsze od tego, co pierwsze. Albowiem lepiej byłoby dla nich nie poznać pełniej drogi sprawiedliwości, niż gdy poznając ją pełniej, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania. A zdarzyło się im to zgodnie z treścią prawdziwego przysłowia: Wraca pies do swoich wymiocin, a świnia, która umyła się do tarzania się w błocie.” 2 Piotra 2:20-22

Dla zrozumienia naszego fragmentu potrzebny jest także kontekst historyczny. Na ten temat napisał Barclay w komentarzu:

"Co ma on na uwadze powiadając o niemożliwości przywrócenia do pokuty tych, którzy odeszli od prawdy? Wielu myślicieli starało się znaleźć okrężną drogą zrozumienie tego słowa niemożliwe (adunaton). Erazm utrzymywał, że chodzi tu o rzecz bardzo trudną, sięgającą granic niemożliwości. Bengel dowodzi, że to, co niemożliwe dla człowieka jest możliwe dla Boga i dlatego odpadłych powinniśmy pozostawić miłosierdziu Bożemu.

Czytając ten tekst musimy jednak wiedzieć, że został on napisany w okresie prześladowania, a w takim okresie odstępstwo jest najcięższym grzechem. W czasie każdego prześladowania można było uratować swoje życie przez zaparcie się Chrystusa, ale grzech ten był śmiertelnym uderzeniem w Kościół, gdyż oznaczałoby to, że życie i jego wygody są dla chrześcijanina droższe od Jezusa Chrystusa.

To szczególne sformułowanie zawsze pojawiało się w czasie prześladowania lub po nim. Straszne prześladowanie nastąpiło dwieście lat później za cesarza Dioklecjana. Gdy po tym sztormie zapanował pokój, każdemu członkowi Kościoła zadawano jedno pytanie: „Czy tylko dlatego uratowałeś swoje życie, że zaparłeś się Chrystusa?” A jeżeli naprawdę zaparł się Pana, wtedy raz na zawsze zamykano przed nim drzwi."

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Rozdział 5:11-6:3

"Wiele mamy o nim [o tym] do powiedzenia, a trudno wam to wyjaśnić, ponieważ staliście się ociężali [obojętni, apatyczni, leniwi, niechętni] w słuchaniu. Chociaż bowiem ze względu na czas powinniście być nauczycielami, znowu potrzebujecie, żeby was ktoś uczył początkowych zasad słów [mów] Bożych, i staliście się ludźmi, którzy potrzebują mleka, a nie stałego [solidnego] pokarmu.  Każdy bowiem, kto żywi się tylko mlekiem, jest niewprawny [nie doświadczony] w słowie sprawiedliwości, bo jest niemowlęciem.  Natomiast pokarm stały jest dla dorosłych [dojrzałych], którzy przez praktykę mają zmysły [zdolność rozeznawania zmysłami] wyćwiczone do rozróżniania [rozsądzania] dobra i zła.  Dlatego zostawmy podstawowe nauki o Chrystusie i przejdźmy do tego, co doskonałe [dojrzałe], nie zakładając ponownie fundamentu, którym jest pokuta [upamiętanie się, odwrócenie się, porzucenie] od martwych uczynków i wiara w Boga;  Nauka o chrztach [obmywaniach] i nakładaniu rąk, o zmartwychwstaniu umarłych i sądzie wiecznym.  I to uczynimy, jeśli Bóg pozwoli."


Jak do tej pory w treści listu mamy po pierwsze zachętę, by nie stracić wiary, by być posłusznym Panu i wytrwałym w wierze, po drugie mamy przestrogę przed lekceważeniem zbawienia i nie osiągnięciem odpocznienia, a w tym fragmencie mamy zarzut o ociężałość, lenistwo, ignorancję w słuchaniu i rozważaniu trudniejszych kwestii związanych z wiarą.

O Panu Jezusie wiele można by jeszcze mówić, ale wiele tematów jest trudnych i wymagających zaangażowania, uważnego, cierpliwego wysłuchania. Autor Listu chciałby poruszyć pewne tematy nieco głębiej, ale obawia się, że to będzie to nudne przydługie i nie do zaakceptowania dla leniwych, obojętnych i apatycznych adresatów. Pierwsze rozdziały Listu to trudne, ale ważne tematy dotyczące osoby Pana Jezusa i wytrwałości w wierze. Często i te fragmenty są pomijane w rozważaniach. „No bo po co zajmować się tak zawiłymi sprawami dotyczącymi osoby Jezusa czy liturgii kapłaństwa starotestamentowego, przecież to nie jest potrzebne do zbawienia” Czyżby?

Dziś w wielu miejscach unika się rozważania głębszych "wyższych",  tematów teologicznych. Słuchacze są leniwi, obojętni lub apatyczni, niechętni by zagłębiać się w zaawansowane nauczanie. Wolą powierzchowne, miłe dla ucha, krótkie kazania nie wymagające intelektualnego zaangażowania. Chrześcijanie stają się emocjonalnymi niemowlakami karmionymi tylko mlekiem, i do tego często sztucznym i modyfikowanym. Tyle, że karmienie się tylko „mlekiem” prowadzi do duchowej anemii, odstępstwem, wycofaniem się, utratą wiary i nie wejściem do odpocznienia oraz brakiem rozeznania pomiędzy dobrem a złem.


”Wiara więc jest ze słuchania, a słuchanie - przez słowo Boże.”
Rzymian 10:17


Co to jest posłuszeństwo? Greckie słowo ‘hypakoúō’ jest powiązanie ze słuchaniem. Bo być posłusznym komuś kto daje polecenie czy rozkaz, oznacza słyszeć i wykonać to co się słyszy. To słowo można zilustrować w ten sposób; ktoś puka do drzwi, a my słyszymy i podchodzisz do drzwi posłuchać, kto za nimi jest. Jeśli nie słuchamy Słowa, nie czytamy go, jesteśmy w tym opieszali, leniwi to nie wiemy jak właściwie postępować, jak podjąć właściwe decyzje, a to w konsekwencji prowadzi do nieposłuszeństwa i braku zdolności do rozróżniania pomiędzy dobrem a złem.

Opieszałość w słuchaniu Boga pogrzebała całe pokolenie Izraelitów w piachach pustyni. "Także na mnie rozgniewał się PAN z waszego powodu, mówiąc: Ty również tam nie wejdziesz.  Jozue, syn Nuna, który ci służy, on tam wejdzie. Umacniaj go, gdyż on ją poda w dziedzictwo Izraelowi.  Także wasze dzieci, o których mówiliście, że staną się łupem, i wasi synowie, którzy w tym dniu nie odróżniali dobra od zła, [ale wy powinniście byli rozróżnić] oni tam wejdą i im ją oddam, a oni ją wezmą w posiadanie;  A wy zawróćcie i idźcie na pustynię drogą ku Morzu Czerwonemu"  Księga Powtórzonego Prawa 1:37-40

Zauważmy, że autor Listu pisze o wierzących o długim stażu w wierze, którzy z uwagi na czas powinni być nauczycielami. Tymczasem jako wtórni analfabeci muszą wrócić do szkoły. Jednak autor nie zamierza reedukować adresatów Listu, tylko pisze,  jeżeli Bóg pozwoli, zajmie się zaawansowanym, solidnym nauczaniem. Nie ma zgody na chrześcijaństwo w krótkich spodenkach. Na dorosłych wierzących, których trzeba od nowa uczyć jak jeść łyżeczką, jak zawiązywać buty, myć ręce. Tolerowanie takiego stanu w sobie i we wspólnocie jest niebezpieczne i prowadzi do duchowej tragedii.

Opieszałość i niechęć do słuchania i rozważania Słowa jest oznaką cielesności. Podobny zarzut karmienia się tylko mlekiem, jako oznakę cielesności, kieruje Paweł do zboru w Koryncie; "I ja, bracia, nie mogłem do was mówić jak do ludzi duchowych, ale jak do cielesnych, jak do niemowląt w Chrystusie.  Karmiłem was mlekiem, a nie stałym pokarmem, bo jeszcze nie mogliście go przyjąć, a nawet teraz jeszcze nie możecie; Gdyż jeszcze jesteście cieleśni. Skoro bowiem jest między wami zazdrość, kłótnie i podziały, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie na sposób ludzki?" 1 Kor. 3:1-4

"My zaś nie przyjęliśmy ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, żebyśmy wiedzieli, które rzeczy są nam od Boga darowane.  A o tym też mówimy nie słowami, których naucza ludzka mądrość, lecz których naucza Duch Święty, stosując do duchowych spraw to, co duchowe.  Lecz cielesny człowiek nie pojmuje tych rzeczy, które są Ducha Bożego. Są bowiem dla niego głupstwem i nie może ich poznać, ponieważ rozsądza się je duchowo. 1 Kor. 2: 12-14

Z Listu do Hebrajczyków przypomnijmy sobie dwa, istotne dla dzisiejszych rozważań fragmenty;   "Bójmy się więc, gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do jego odpoczynku, aby czasem się nie okazało, że ktoś z was jej nie osiągnął.  I nam bowiem głoszono ewangelię jak i tamtym. Lecz tamtym nie pomogło słowo, które słyszeli, gdyż nie było powiązane z wiarą tych, którzy je słyszeli."  4:1

"Dlatego musimy tym bardziej trzymać się tego, co słyszeliśmy, aby nam to czasem nie uciekło. Bo jeśli słowo wypowiedziane przez aniołów było niewzruszone, a wszelkie wykroczenie i nieposłuszeństwo otrzymało sprawiedliwą odpłatę; Jakże my ujdziemy, jeśli zaniedbamy tak wielkie zbawienie, które było głoszone na początku przez Pana, a potwierdzone nam przez tych, którzy go słyszeli?"  2:1-3

A dalej w 6:12 czytamy; "Abyście nie byli ociężali, ale naśladowali tych, którzy przez wiarę i cierpliwość [wytrwałość] dziedziczą obietnice." To są ważne ostrzeżenia i nie wolno nam ich lekceważyć.
 
Pan Jezus powiedział: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.” Mat. 28:19

Nauczanie to ważny i niezbędny element w życiu wierzących oraz wspólnoty. Chrześcijanie są powołani by nauczać. Zadaniem wierzących, szczególnie tych, którzy są nimi od dawna, jest nauczanie innych.

„Słowo Chrystusa niech w was przebywa z  całym swym bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach.” Kol. 3:16 "A co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to powierz wiernym ludziom, którzy będą zdolni nauczać także innych." II Tym 2:2

Dziś wokół nas rozprzestrzenia się fałszywe  nauczanie, wspólnoty zalewa zwiedzenie i odstępstwo, dlatego bardzo ważnym jest cierpliwe, zaangażowane słuchanie i uczenie się Słowa Bożego, by im nie ulec, by nie być unoszonym i miotanym każdym powiewem ludzkiego oszustwa, by móc rozeznać, co jest dobrą, przyjemną i doskonałą wolą Boga. Abyśmy byli mądrzy w tym co dobre i mogli rozpoznać to, co lepsze, by być szczerymi i bez zarzutu na dzień Chrystusa.

Efezjan 4:14 "Abyśmy już nie byli dziećmi miotanymi i unoszonymi każdym powiewem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp prowadzący na manowce błędu."

Rzymian 12:2 "A nie dostosowujcie się do tego świata, ale przemieńcie się przez odnowienie waszego umysłu, abyście mogli rozeznać, co jest dobrą, przyjemną i doskonałą wolą Boga.

Rzym 16:19) Wasze posłuszeństwo bowiem stało się znane wszystkim. Dlatego też raduję się z waszego powodu, ale chcę, abyście byli mądrzy w tym, co dobre, a prości [czyści] w tym, co złe [a na zło odporni].

Filip 1: 9,10 "I o to się modlę, aby wasza miłość coraz bardziej obfitowała w poznanie i we wszelkie zrozumienie; Abyście mogli rozpoznać to, co lepsze, żebyście byli szczerzy i bez zarzutu na dzień Chrystusa;"

Tak więc do dzieła! Jeśli Bóg pozwoli, pójdziemy dalej i dokonamy również i tych rzeczy bardziej wzniosłych. Zwrócimy się ku rzeczom wyższym...

środa, 14 kwietnia 2021

Rozdział 5: 4-10

„A nikt sam sobie nie bierze tej godności [zaszczytu], tylko ten, który zostaje powołany przez Boga, tak jak Aaron. Podobnie i Chrystus nie sam siebie okrył [otoczył się] chwałą, aby stać się najwyższym kapłanem, ale ten, który powiedział do niego: Ty jesteś moim Synem, ja ciebie dziś zrodziłem. Tak jak i w innym miejscu mówi: Ty jesteś kapłanem na wieki według porządku Melchizedeka [króla sprawiedliwości]. On za dni swego ciała zanosił [złożył w ofierze] z głośnym wołaniem [płaczem] i ze łzami modlitwy i usilne prośby [gorące błagania] do tego, który mógł go wybawić [wyzwolić] od śmierci, i został wysłuchany z powodu swojej bogobojności. Chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A uczyniony doskonałym [dojrzałym] [a gdy został doprowadzony do celu], stał się sprawcą wiecznego zbawienia dla wszystkich, którzy są mu posłuszni; Nazwany przez Boga najwyższym kapłanem według porządku Melchizedeka.”


„Melchizedek zaś, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a [ponieważ] był on kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił Abrama, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi! Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który w twe ręce wydał twoich wrogów! Abram dał mu dziesiątą część ze wszystkiego.” Księga Rodzaju 14:18-19

Kapłaństwo Aarona nie powinno być zawodem, przedmiotem kariery, powinno być służbą wykonywaną z powołania. W poprzednim rozważaniu zwróciłem uwagę na fatalny stan urzędu arcykapłańskiego za czasów Jezusa, a właściwie na jego ruinę duchową i moralną. Urzędy religijne piastowali ludzie nadający sami sobie godności, a co gorsza byli ustanawiani przez bezbożnych Rzymian.

Arcykapłani zmieniali się jak w kalejdoskopie. Na przestrzeni 100 lat do 70 r. n.e. było dwudziestu ośmiu arcykapłanów. To była karykatura Bożego powołania i służby kapłańskiej. Spuścizna Aarona legła w gruzach, dlatego autor Listu chcąc podkreślić wagę powołania Bożego i powagę służby kapłańskiej odwołuje się do innej, nieprzerwanej, trwałej, nieskorumpowanej linii kapłańskiej wg porządku Melchizedeka.

W myśl Psalmu 110; „Uroczysta wypowiedź Jahwe do mego Pana: Usiądź po mej prawicy, aż położę wrogów Twoich jako podnóżek dla Twych stóp. Berło Twej potęgi poszerzy Jahwe z Syjonu. Panuj pośród Twoich nieprzyjaciół. Twe panowanie na górach świętych od dnia Twych narodziny od łona, od zarania Twej młodości, która jest jak rosa. Jahwe przysięgał i nie będzie żałował: Tyś na wieki kapłanem na podobieństwo Melchizedeka. Po Twojej prawicy jest Jahwe, porazi królów w dzień swego gniewu.”

Kim tak naprawdę był Melchizedek? Poza tekstem z Księgi Rodzaju nie wiele więcej wiemy na jego temat. Ta tajemniczość postaci Melchizedeka jest dość frapująca. Nic nie wiemy na temat czy miał świątynię, czy składał ofiary, czy był pomocny ludziom. Niektórzy uważają, że był nim sam Chrystusa przed wcieleniem. O Melchizedeku przeczytamy w dalszej części Listu.

Przypomnijmy sobie Dzień Pojednania. Arcykapłana, który z krwią wchodzi do Miejsca Najświetszego by dokonać przebłagania za grzechy. Pan Jezus ze swoją krwią również wszedł poza zasłonę,  rozprawił się z grzechem i uczynił to raz na zawsze. Pan Jezus, tak jak Melchizedek jest nie tylko Arcykapłanem ale i Królem niebiańskiego Szalemu. Nigdy nie domagał się godności, ani sam sobie nie przyznał żadnych zaszczytów. To co uzyskał, uzyskał przez bogobojność i posłuszeństwo, a jego modlitwy i prośby nigdy nie były roszczeniowe. „Ponieważ i Chrystus nie szukał tego, co mu się podobało, ale jak jest napisane: Urągania urągających tobie spadły na mnie.” Rzymian 15:3

”Niech będzie w was takie nastawienie umysłu, jakie też było w Chrystusie Jezusie; Który, będąc w postaci Boga, nie uważał bycia równym Bogu za grabież; Lecz ogołocił samego siebie, przyjmując postać sługi i stając się podobny do ludzi; A z postawy uznany za człowieka, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.” Filipian 2:5-8

Pan Jezus jest nie tylko tym, który nas rozumie i nam pomaga, ale też jest tym który pozostawił nam przykład, jak mamy żyć i postępować. Przede wszystkim jest przykładem posłuszeństwa. Przystąpienie do tronu Łaski nie zwalnia nas z obowiązku bycia posłusznym Panu. Pamiętajmy, że „tamci” nie weszli z powodu nieposłuszeństwa. Posłuszeństwo jest tutaj ponownie podkreślone.

„Kto mówi, że w nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak On postępował.” 1 List Jana 2:6; „Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady;” 1 List Piotra 2:21

W wierszu siódmym, i tylko w tym jednym miejscu, użyty został grecki wyraz ‘hiketēría’, który właściwie oznacza gałązkę oliwną trzymaną w ręku człowieka, żarliwie, natarczywie błagającego o pokój lub o pomoc. To jest odwołanie do jakiegoś starożytnego zwyczaju. Błagania Jezusa podkreślają Jego zaangażowanie w modlitwie oraz niezgłębioną pokorę w utożsamianiu się z naszą wielką potrzebą!

„A sam oddalił się od nich, jakby na rzut kamienia, i padłszy na kolana, modlił się, mówiąc: Ojcze, jeśli chcesz, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie moja, lecz twoja wola niech się stanie. A ukazał mu się anioł z nieba, umacniający go. I w śmiertelnym boju jeszcze gorliwiej się modlił; i był pot jego jak krople krwi, spływające na ziemię. Łukasza 22: 41-44

W naszym dzisiejszym fragmencie czytamy, że Pan Jezus został wysłuchany z powodu bogobojności. Co to jest bogobojność? W języku greckim mamy kolejne bardzo ciekawe słowo. ‘eulábeia’ co oznacza „uchwycenie tego, co Bóg nazywa dobrem” lub „święta ostrożność”, skłaniająca do ostrożnego zachowania. W klasycznej grece słowo to oznacza również „pełną czci ostrożność” co można zilustrować patrząc na osobę niosącą bezcenną perską wazę po całym pokoju. Jezus miał na celu dokonanie zbawienia, precyzyjnie, w odpowiednim czasie, w sposób zapowiadany przez proroków. Cel ten osiągnął ze "świętą ostrożnością". 

Dalej czytamy;  "On za dni swego ciała zanosił [złożył w ofierze] z głośnym wołaniem [płaczem] i ze łzami modlitwy i usilne prośby [gorące błagania] do tego, który mógł go wybawić [wyzwolić] od śmierci, i został wysłuchany z powodu swojej bogobojności."

Pan Bóg, Ojciec Jezusa mógł zachować swojego Syna od śmierci. To prawda. Powstaje pytanie; o co tak żarliwie modlił się Pan w ogrodzie Getsemane? Była to modlitwa o osiągnięcie celu, by wola Ojca się wykonała, by wielkie dzieło zbawienia się wykonało. Z powodu posłuszeństwa i bogobojności Zbawiciel został wysłuchany, gdy na krzyżu zawołał – „wykonało się” i stał się sprawcą wiecznego zbawienia dla wszystkich, którzy są mu posłuszni. Cel został osiągnięty.


"Mimo że był Synem, przez swe cierpienia nauczył się posłuszeństwa. A gdy został doprowadzony do celu, stał się źródłem wiecznego wyzwolenia dla wszystkich, którzy są Mu posłuszni," Nowy Testament D. Sterna

W tłumaczeniu  NT wg Jaczewskiego, czytamy; „Ten Chrystus, żyjąc na ziemi jako człowiek, dobrowolnie samego siebie złożył Bogu w ofierze; a umierając śród niesłychanych boleści, ze łzami rzewnie się za nas modlił, i dla swej godności wysłuchanym został."

Jeszcze kilka wersetów które warto wziąć pod uwagę
przy rozważaniu tego fragmentu;


"
Jeśli ktoś mi służy, niech idzie za mną, a gdzie ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś będzie mi służył, uczci go mój Ojciec.  Teraz moja dusza jest zatrwożona. I cóż powiem? Ojcze, zachowaj mnie od tej godziny? Przecież dlatego przyszedłem na tę godzinę." Jana 12:26-27

"Ja nie szukam swojej chwały. Jest ktoś, kto szuka i sądzi.  [...]  Jeśli ja sam siebie chwalę, [otaczam się chwałą] moja chwała jest niczym. Mój Ojciec jest tym, który mnie chwali, o którym wy mówicie, że jest waszym Bogiem. Lecz nie znacie go, a ja go znam. I jeślibym powiedział, że go nie znam, byłbym podobnym do was kłamcą. Ale znam go i zachowuję jego słowa." Jana 8:50,54

"Lecz Chrystus, gdy przyszedł jako najwyższy kapłan dóbr przyszłych, przez większy i doskonalszy przybytek, nieuczyniony ręką, to jest nienależący do tego budynku;  Ani nie przez krew kozłów i cieląt, ale przez własną krew wszedł raz do Miejsca Najświętszego, zdobywszy wieczne odkupienie.  Jeśli bowiem krew wołów i kozłów oraz popiół z jałówki, którymi skrapia się nieczystych, uświęca aż do oczyszczenia ciała; To o ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował Bogu samego siebie bez skazy, oczyści wasze sumienie z martwych uczynków, by służyć Bogu żywemu?" Hebr.  9: 11-14

sobota, 3 kwietnia 2021

Arcykapłan

„Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszy­stkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu”.

List do Hebrajczyków 4.15

Oto Pan Jezus Chrystus, Syn Boży, zostaje nam przedstawiony jako arcykapłan i jako ten, który potrafi nam współczuć we wszystkim, co prze­żywamy.

Bóg objawił drogę do Siebie

Aby zrozumieć rolę Chrystusa jako arcyka­płana, musimy zrozumieć, kim był arcykapłan w religii judaistycznej. Bóg objawił Mojżeszo­wi nie tylko przykazania, ale także obrzędy, które miały być spełniane w celu przebłaga­nia Boga za grzechy ludzi. Dotyczyły one nie tylko Izraelitów.

Każdy człowiek starożytne­go świata mógł przyjść do Boga, ale nie „po swojemu” i nie według religii swego narodu, lecz tylko według drogi, którą objawił Bóg (Wyjścia 12, 48-49; PwP 29,10-13: Ezd 6, 20 – 21)

Rola arcykapłana

Wszyscy zgrzeszyli i odpadli od Boga (Rz 3,23) Człowiek, aby przyjść przed oblicze Boże, musi rozwiązać problem grzechu – musi przebłagać Boga.

Droga przebłagania, która Bóg objawił Mojże­szowi, składała się z dwóch nierozłącznych czę­ści. Ludzie mieli „ukorzyć się w swoich du­szach” (Kpł 16:31), oraz musiała zostać złożona krwawa ofiara za ich grze­chy. Arcykapłan przynosił krew tej ofiary do sanktuarium – naj­świętszego miejsca w Przybytku Bożym, przed oblicze Boga. Tylko jemu wolno było to czynić.

Obrzędy przebłagalne wskazywały na dzieło, którego miał dokonać kie­dyś Mesjasz. Wiara w Mesjasza, czyli Zbawicie­la, który miał przyjść, była sednem drogi do Boga dla ludzi Starego Testamen­tu. Bóg zapowiedział jego przyjście już Adamowi i Ewie (Rdz 3:15).

Pan Jezus jest drogą do Ojca w Niebie

Zbawicielem, którego Bóg posłał na świat, jest Pan Jezus Chrystus. Od tej pory każdy człowiek może przyjść do Boga, przez wiarę w Zbawiciela, który przyszedł, czyli przez Pana Jezusa –

„Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus.” (1 Tym 2:5).

„I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4:12).

Pan Jezus powiedział o sobie: „Ja jestem droga, prawda i życie, i nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (J 14,6).

Pan Jezus jako wieczny arcykapłan

Pan Jezus wypełnił również służbę arcykapłana; gdyż – jak wyjaśnia autor listu – „Chrystus … wszedł raz na zawsze do świątyni nie z krwią kozłów i cielców, ale z własna krwią swoją, dokonawszy wiecznego odkupienia i dlatego jest On pośre­dnikiem nowego przymierza” (Hbr 9,11-15). „Chrystus wszedł … do samego nieba, aby wsta­wiać się teraz za nami przed obliczem Boga” (Hbr 9,24).

Arcykapłani Starego Testamentu umierali; na ich miejsce przychodzili nowi (Hbr 7,23). Jednakże Pan Jezus „sprawuje kapłaństwo nieprzechodnie, ponieważ trwa na wieki. Dlatego też może zba­wić na zawsze tych, którzy przez Niego przystę­pują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wsta­wiać za nami” (Hbr 7,24- 25).

Widzimy więc, że nie możemy już składać Bogu żadnej ofiary za grzechy. Ofiara Chrystusa była krwawa, doskonała i została złożona raz na za­wsze.

Dlaczego Chrystus mógł złożyć za nas ofiarę?

Gdyby Chrystus popełnił choć jeden grzech, wte­dy potrzebowałby kogoś, kto dokonałby przebła­gania za ten grzech. Ponieważ grzechu nie po­pełnił (2 Kor 5,21), dlatego mógł poświęcić siebie samego za tych, którzy zgrzeszyli.

Zatem Pan Jezus jest zarówno ofiarą za grze­chy, jak również arcykapłanem, który przynosi tę ofiarę przed Boże oblicze i wstawia się za wszy­stkimi, którzy przychodzą do Boga, żałują za swo­je grzechy i powołują się na to, co uczynił Pan Jezus. Innej drogi do Boga nie ma. „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, (oddzielenie od Boga), lecz darem Laski Bożej jest żywot wieczny w Chry­stusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6,23).

Pan Jezus jako ten, który współczuje nam we wszystkim

Zastanówmy się teraz nad druga częścią roz­ważanego tematu. Autor chce przypomnieć adresatom listu, że nasz arcykapłan nie jest taki, aby nas nie mógł zrozumieć! Apeluje, abyśmy nie szukali zro­zumienia, współczucia i pocieszenia w kimś innym!

Nasze życie jest pełne pokus. Pan Jezus również był kuszony i to przez samego diabła (Mt 4,1-11). Jak zareagował na wszelkie pokusy? Odpierał je Słowem Bożym.

Pan Jezus rozumie człowieka, który jest kuszony, ale pokazuje także jak pokonać wszelkie pokusy – Słowem Bożym. Jeśli go nie znasz, jesteś bezbronny.

„Słowo Chrystusowe ma mieszkać w nas obficie” (Kol 3,16), gdyż ma być „mieczem Ducha Świętego” (Ef 6;17). Jeśli znasz Słowo Boże, to Duch Święty będzie mógł ci przy­pominać odpowiednie Słowa Chrystusa, abyś wiedział jak się zachować. „Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu Moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszy­stko, co wam powiedziałem” (J 14,26)

Pan Jezus rozumie człowieka głodnego – sam był głodny (Mt 4:2).

Pan Jezus rozumie spragnionego Jakże musiał pragnąć, kiedy był przybity do krzy­ża i wystawiony na gorące słońce ziemi izrael­skiej (J 19,28). W tym cierpieniu Pan Jezus oczeki­wał, że ktoś przyniesie Mu ulgę. Zawołał – „Pragnę!”- i wówczas podano mu ocet. Może byłeś w sytuacji, kiedy pragnąłeś, aby ktoś ulżył twemu cierpienia a zamiast tego, spotęgowano twój ból. Pan Jezus rozumie, co wtedy czułeś.

Pan Jezus rozumie człowieka zmęczonego. Kiedyś zmęczony podróżą usiadł przy studni, pod gołym niebem, już nie miał siły iść dalej (J 4,6).

A jakże musiał być zmęczony wtedy, gdy po nieprzespanej nocy, po całonocnych przesłuchaniach i torturach musiał nieść swój krzyż.

Pan Jezus rozumie tych, którzy stracili najbliższych – opłakuje swego przyjaciela Łazarza (J 11,35).

Pan Jezus rozumie tych, którzy zostali zdradzeni. Jakże potężnego bólu musza oni doświadczać! Pan Jezus rozumie ten ból. Judasz, któremu Pan Jezus poświęcił trzy lata przyjaźni, wydał Go na śmierć (J 18,2).

Czy Pan Jezus rozumie ludzi samotnych, opuszczo­nych i odtrąconych? Tak, rozumie. Judasz Go zdra­dził, a co zrobili pozostali apostołowie? Wszy­scy Go opuścili. Piotr, który wydawał się być Jego najlepszym przyjacielem, zaparł się Go (J 18.25-27). Pana Jezusa odrzucił cały naród. Co zrobiłeś ty?

Pan Jezus rozumie ludzi, którzy nie znajdują zrozu­mienia w rodzinie. Jego bracia nie wierzyli w Nie­go (J 7,5). Rozumie tych, którzy nie są rozumiani tam, gdzie mieszkają. Mieszkańcy Nazaretu zgor­szyli się Nim i wyśmiali Go (Mt 13,53-57).

Pan Jezus rozumie tych, których życie jest w nie­bezpieczeństwie. Zanim poszedł na śmierć, mu­siał się przez jakiś czas ukrywać, aby dopełnić swojej misji.

Czy Pan Jezus rozumie tych, którzy cierpią ból fi­zyczny ? – Tak rozumie. Pomyślcie jak był biczo­wany, policzkowany, torturowany, przybity do krzyża i nie mógł się ruszyć, aby ulżyć swemu bólowi. Czy potrafi zrozumieć ludzi sparaliżowa­nych albo złożonych chorobą, którzy na swoim łożu boleści nawet nie mogą się ruszyć? Tak, On to rozumie. Jego łoże boleści było bardzo niewy­godne', gdyż był nim krzyż.

Czy Pan Jezus rozumie tych, którzy boją się śmier­ci? Tak, On rozumie. Jakże modlił się o to, aby było inne rozwiązanie sprawy wiecznego zbawie­nia Ludzi – 'Ojcze mój, jeśli nie może mnie ten kie­lich minąć, żebym go pił, niech się stanie wola Twoja” (Mt 26,42).

Czy Pan Jezus rozumie tych, którzy umierają? Tak, On też umarł, ale On też zmartwychwstał! Jeśli w nie­go wierzymy, jest dla nas pocieszenie, że Pan Jezus nas wskrzesi do życia w nowych ciałach (1 Tes 4,13-18).

Czy Pan Jezus potrafi zrozumieć tych, którzy cierpią niewinnie, którzy są fałszywie oskarżani przez rodaków i obcych? Pomyśl o cierpieniach Pana Jezusa. Czy On na nie zasłużył?

Czy Pan Jezus rozumie tych, których godność zo­stała podeptana? Pomyśl o szyderstwach jakie spadły na Pana Jezusa, kiedy to On, Syn Boży, Pan panów i Król królów był policzkowany, wyszydza­ny i opluwany przez motłoch (Mt 26,67-68). Czy jest takie cierpienie, czy jest taka podłość, którą ludzie wyrządzają ludziom, w której Pan Jezus nie mógłby nas rozumieć i nam współczuć?

„Nie mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświad­czonego we wszystkim … z wyjątkiem grzechu” (Hbr 4,14-15).

Przechodząc przez wszelkie cierpienia i poku­szenia, Pan Jezus nie dał się sprowokować do grze­chu. A co z nami, którzy zgrzeszyliśmy i byliśmy tymi, którzy zadawali ból innym? Otóż mamy ar­cykapłana, który się wstawia za nami, a „jeśli wy­znajemy grzechy swoje (Bogu i ludziom, wobec których zawiniliśmy), wierny jest Bóg i sprawiedli­wy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszel­kiej nieprawości” (1 J 1,9).

Kto jest Twoim arcykapłanem i powiernikiem

W jaki sposób chcesz przyjść do Boga, czy po swojemu, czy według religii narodu wśród którego ży­jesz, czy też raczej na podstawie warunków, które ustanowił Bóg?

Kto był do tej pory twoim arcykapłanem, który miał się wstawiać za tobą przed obliczem Boga? Czy miał on do tego prawo? Kto był twoim po­wiernikiem? Od kogo oczekiwałeś zrozumienia, współczucia, troski i miłości? Zgodnie z tym, co oznajmił Bóg, możemy przyjść do Niego tylko przez zasługi Pana Jezusa Chrystusa (J 14,6; Dz 4,12). Pan Jezus Chrystus jest tym, który zarówno wstawia się za nami przed obliczem Boga, jak i doskonale potrafi nam współczuć we wszystkim. Słowo Boże wzywa nas, abyśmy skupili swój wzrok tylko na Panu Jezusie, sprawcy i dokończycielu wiary, który aby doznać należytej mu radości wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę” (Hbr 12,2). Co było ową radością oczekującą Chrystusa? Aby Piotr i inni apostołowie, abyś ty i ja, aby każdy człowiek mógł być zbawiony!

„Jezus Chrystus wczoraj i dziś ten sam i na wieki” (Hbr 13,8).

Czy chcesz uznać Pana Jezusa za swego arcy­kapłana i powiernika? Czy chcesz zawierzyć Jemu swoje życie i przychodzić do Niego ze wszystkimi swo­imi troskami? Apostoł Piotr zachęca wierzących:

„Wszelką troskę swoją złóżcie na Niego, gdyż On ma o was staranie” (1 P 5,7).

Pan Jezus wzywa do siebie wszystkich, „którzy są spracowani i utrudzeni” oferując im ukojenie (Mt 11,28)

W kim chcesz znaleźć ukojenie dla wszystkiego, czym się trapisz? Oferta Pana Jezusa jest na tyle atrakcyjna, że nic nie kosztuje, gdyż Pan Jezus zapłacił już za nasze winy, a teraz mówi do wszyst­kich, „Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota” (Obj 21,6). Bóg przygotował wszystko, abyś był zbawiony. Następny krok należy do ciebie! Zachęcam cię do przemyślenia twojej relacji z Chrystusem i zawierzenia tylko Jemu.

Kiedy uko­rzyłem się przed Bogiem, przyjąłem Jego warun­ki i po raz pierwszy modliłem się do Pana Jezusa wła­snymi słowami, wyznając Mu swoje winy i prosząc Go aby wstąpił do mego życia, doznałem radości i pokoju, jakich nigdy przedtem nie zna­łem.

Życzę ci tego samego. Życzę ci po prostu Pana Jezusa!

Jerzy Marcol

Za zgodą autora, artykuł pochodzi ze strony;
https://bsm.org.pl/artukul/chrystus-nasz-wspolczujacy-arcykaplan/