"Wy nie opieraliście się jeszcze aż do krwi, walcząc przeciwko grzechowi, I całkowicie zapomnieliście o zachęcie, którą zwraca się do was jak do synów: Synu mój, nie lekceważ karcenia Pana, i nie bądź osłabiony, gdy Pan ciebie napomina; Kogo bowiem Pan miłuje, tego karci, natomiast chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje. Jeżeli znosicie karcenie, to Bóg ofiarowuje się wam jako synom; jakim bowiem jest syn, którego ojciec nie wychowuje? A jeśli jesteście bez karcenia, które jest udziałem wszystkich, to jesteście dziećmi z nieprawego łoża, a nie synami. Ponadto, mieliśmy naszych ojców według ciała, którzy nas karcili, i szanowaliśmy ich. Czyż nie mamy być daleko bardziej poddani Ojcu duchów, by żyć? Tamci bowiem wychowywali nas przez krótki czas według swojego uznania; Ten natomiast, dla naszej korzyści, abyśmy byli uczestnikami Jego świętości. Wprawdzie wszelkie karcenie w danej chwili nie wydaje się radosne, lecz sprawia smutek; ale potem przynosi pełen pokoju owoc sprawiedliwości tym, którzy są przez nie wyćwiczeni."
Adresatami Listu do Hebrajczyków byli ludzie zmęczeni trudami chrześcijańskiego życia. W tamtych czasach wyznanie; Jezus jest moim Panem, oznaczało spore kłopoty, prześladowanie a nawet śmierć. To był bieg „aż do krwi”. Ponieważ ciężar chrześcijańskiego życia, a także grzech ich osaczał i przytłaczał, niektórzy we wspólnocie byli na krawędzi rezygnacji i wycofania się.
Dlatego autor Listu apeluje: „zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas hamuje, a zwłaszcza grzech, który nas łatwo zniechęca, i biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył”.
W 1 Liście do Koryntian 9:24 czytamy: „Tak biegnijcie, abyście zwyciężyli”. Niestety, większość chrześcijan nigdy nie kończy tego biegu. Niektórzy nawet nie wiedzą, że życie chrześcijańskie to wyścig, walka... To jest myśl godna przypomnienia i powtarzania.
O niełatwym losie wierzących uczniów Jezusa autor Listu wspomniał już wcześniej w 10 rozdziale. „Przypomnijcie sobie dawne dni, kiedy to po oświeceniu znosiliście wielkie zmagania z cierpieniem; Czy to gdy byliście publicznie wystawieni na pośmiewisko i prześladowania, czy też gdy staliście się uczestnikami w cierpieniach tych, z którymi się tak obchodzono. Cierpieliście bowiem ze mną w moich więzach i przyjęliście z radością grabież waszego mienia, wiedząc, że macie w sobie lepszą i trwałą majętność w niebie. Nie odrzucajcie więc waszej ufności, która ma wielką zapłatę. Potrzeba wam bowiem cierpliwości, abyście wypełniając wolę Boga, dostąpili spełnienia obietnicy. Bo jeszcze tylko bardzo krótka chwila, a przyjdzie ten, który ma przyjść, i nie będzie zwlekał. A sprawiedliwy będzie żył z wiary, lecz jeśli się ktoś cofnie, moja dusza nie będzie miała w nim upodobania.” List do Hebrajczyków 10:32-38
Zwróciliście uwagę na wiersz 38? „A sprawiedliwy będzie żył z wiary, lecz jeśli się ktoś cofnie, moja dusza nie będzie miała w nim upodobania.”
Myślę, że pierwsi żydowscy chrześcijanie często zadawali sobie, znane nam pytanie: „Dlaczego Bóg na to pozwolił?”. Droga którą biegnę jest tak bardzo ciężka, a ciosy które mnie trafiają, wydają się tak niesprawiedliwe. Wielu mogło zadawać sobie właśnie to pytanie, doświadczając cierpień ze strony prześladowców. Wielu podjęło się różnych prób aby „złagodzić ciosy”. Wycofywali się pod brzemieniem trudności, na przykład podpisując różnego rodzaju lojalki wobec żądań uznania boskości cesarza.
Ci którzy stawiali czoła trudnościom, prawdopodobnie wspominali fragment z Księgi Przysłów 3:11-12, „Synu mój, nie gardź karceniem PANA i nie zniechęcaj się jego upomnieniem. Bo kogo PAN miłuje, tego karze, jak ojciec syna, którego kocha.”
Trudne chwile, przez które przechodzili postrzegali, jako część Bożej miłości, Jego planów i drogi do uświęcenia, upodobnienia się do Jezusa, do zmiany ich życia na lepsze. W ich okolicznościach, to była naprawdę trudna prawda do przyjęcia. Ale, stawiali czoła, przyjmowali ją, nie była to dla nich jakaś nowa nauka o Bogu. Bowiem już w czasach Mojżesza czytamy, jak powiedział do Izraelitów: „Pamiętaj o całej drodze, którą cię prowadził Pan, Bóg twój, przez te czterdzieści lat po pustyni, aby cię ukorzyć i doświadczyć, aby poznać, co jest w twoim sercu, czy będziesz przestrzegał Jego przykazań, czy nie. Uznaj więc w swoim sercu, że jak człowiek karci swego syna, tak Pan, Bóg twój, karci ciebie” (Księga Powtórzonego Prawa 8:2-5).
poniedziałek, 28 września 2026
Rozdział 12: 4-11
piątek, 4 września 2026
Rozdział 12: 1-3
"Dlatego i my, mając wokół siebie tak wielki obłok świadków, zrzućmy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas mocno oplata, z wytrwałością BIEGNIJMY w wyznaczonym nam BOJU, Patrząc uważnie na Jezusa, który jest początkiem i końcem naszej wiary, który w miejsce leżącej przed Nim radości wycierpiał krzyż, znosząc jego hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga. Rozważcie bowiem, jakim jest Ten, który wycierpiał od grzeszników przeciwko sobie tak wielki sprzeciw, abyście ZMĘCZENI, NIE OSŁABLI na duszy."
Adresatami Listu byli ludzie zmęczeni, na krawędzi rezygnacji i wycofania się. Ponieważ ciężar chrześcijańskiego życia, a także grzech ich osaczał i przytłaczał. Rozważamy ten fragment w momencie, gdy coraz więcej osób odchodzi ze wspólnot i jest zmęczonych chrześcijaństwem. Wycofują się. Autor Listu przeciwstawia wytrwałe uczestnictwo w biegu, wycofaniu się i kapitulację, dzielnemu uczestnictwu w wyznaczonym boju.
Dlaczego rezygnują? Być może ktoś na początku źle przedstawił na czym polega chrześcijańskie życie. Być może nie obliczyli kosztów, nie wzięli pod uwagę doświadczeń, znoszenia hańby, wyjścia z Chrystusem poza obóz, że chrześcijaństwo to bieg i bój. Że bycie uczniem Chrystusa wymaga determinacji i poświęcenia.
W Ewangelii Łukasza 17 rozdział czytamy o tym jak, utrudzony, głodny, spragniony sługa wraca z pola, nie zasiada do stołu. Nie mówi swojemu panu, zrób teraz to lub tamto i usłuż mi. Przecież umywałeś nogi swoim uczniom. Wracającemu z pola słudze, pan mówi służ mi dalej. Zrób jeszcze to i tamto.
Oto jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów
Sługa robi dokładnie to co mu polecono. Sługa pełen wiary nie mówi; już więcej nie zrobię, nie dam rady, nie mam już dzisiaj siły, nie chce mi się nawet chcieć, jestem zmęczony służbą dla Ciebie, odchodzę… Silna wiara pozwala powiedzieć Panu; „Sługami nieużytecznymi jesteśmy, gdyż to, co było naszą powinnością, uczyniliśmy….”
„Oto jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów, jak oczy służebnicy na ręce jej pani, tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu, aż się zmiłuje nad nami.” Psalm 123:2
Patrząc uważnie na Jezusa… Aby wygrać wyścig, trzeba wyeliminować rozproszenia, zachować niezachwiane skupienie na Jezusie i wytrwale dążyć do wyznaczonego przez Boga celu aż do mety.
W jednym z artykułów na temat tego
fragmentu natrafiłem na piękną ilustrację; „W 1968 roku w Meksyku odbyły się
Igrzyska Olimpijskie. Ostatnim
biegaczem, który ukończył maraton, był mężczyzna z Tanzanii. Podczas biegu złamał nogę. Potknął się, został ciężko ranny,
posiniaczony, pobity i zakrwawiony. Gdy wszyscy inni ukończyli bieg, a na trybunach pozostało 7000
widzów, wszedł na trasę, aby ukończyć ostatnie okrążenie i maraton około
godziny 19:00, gdy zapadał zmrok. Publiczność zgotowała mu owację na stojąco. Później zapytano go: „Dlaczego nie
zrezygnowałeś, skoro byłeś ranny, posiniaczony, zakrwawiony, zniechęcony?
Dlaczego nie zrezygnowałeś?”. Udzielił klasycznej odpowiedzi. Powiedział: „Mój kraj nie wysłał mnie 7000 mil dookoła świata,
żebym wystartował w wyścigu, ale żebym go ukończył”.”
Niektórzy nawet nie
wiedzą, że to wyścig
Paweł w bardzo wyraźnie naucza, że chrześcijańskie życie jest wyścigiem. W 1 Liście do Koryntian 9:24 czytamy:
„Tak biegnijcie, abyście zwyciężyli”. Niestety, większość ludzi nigdy go nie
kończy. Niektórzy nawet nie
wiedzą, że to wyścig. Na
portalach społecznościowych spotykam
ludzi, którzy nie wiedzą, że mają konkretny cel w chrześcijańskim życiu. Dobiec do mety. Myślą, że żyją po to, by
móc się przespacerować, najeść się, zabawić, korzystać z życia. Spotkamy ludzi,
którzy dają się zwieść, zbaczają z drogi, rozpraszają się. Grozi im dyskwalifikacja. Umierają z niespełnionymi marzeniami,
oczekiwaniami i niezrealizowanym potencjałem, nigdy nie stając się tym, kim Bóg
zamierzył. To tragedia. „Tak
biegnijcie, abyście zwyciężyli”.
Bieg o którym mówi Paweł to bieg długodystansowy, maraton, żeby nie powiedzieć ultra maraton. Ten bieg przypomina udział w bitwie. Pierwsze kilometry spoko, dajemy radę, a potniej przychodzi kryzys, ucisk, prześladowania, zgorszenie, uraza, ułuda bogactwa. Dokładnie o tym powiedział Jezus w przypowieści o siewcy. „Gdy ktoś słucha słowa o królestwie, a nie rozumie, przychodzi zły i porywa to, co zostało zasiane w jego sercu. To jest ten posiany przy drodze. A posiany na miejscach skalistych to ten, który słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje. Nie ma jednak w sobie korzenia, lecz trwa do czasu. Gdy bowiem przychodzi ucisk albo prześladowanie z powodu słowa, zaraz się gorszy. A posiany między ciernie to ten, który słucha słowa, ale troski tego świata i ułuda bogactwa zagłuszają słowo i staje się on bezowocny.” Ewangelia Mateusza 13: 19-22
Musimy pozbyć się rozpraszaczy
Jeśli zamierzamy biec w wyścigu, musimy pozbyć się rozpraszaczy, które będą nas
spowalniać. Wszelkiego rodzaju rozpraszacze mogą nas odciągnąć od wyścigu. Okazje mogą nas rozpraszać. Rozrywka, hobby, kariera… wszystko to
jest dobre, ale może nas zepchnąć z trasy i zakleszczyć. Może nas zepchnąć z wyścigu, nawet o tym
nie wiedząc. Poczucie winy może nas rozpraszać. Możemy być tak pochłonięci przeszłością – popełnionymi błędami –
że przestajemy biec. To jak
ktoś, kto potknął się w wyścigu. Niektórzy biegacze zatrzymują się i myślą: „To już koniec.
Potknąłem się. Równie dobrze mogę się poddać”. Nie pozwól, aby przeszłość cię rozproszyła. To zupełnie nowy dzień. Potknąłeś się. Upadłeś. Wypadłeś
z wyścigu prawdopodobnie dziesiątki razy, ale zwycięzcy podnoszą się, włączają
się do walki i idą dalej. Nie
poddają się i nie pozwalają, by rozpraszacze ich rozpraszały.
Uczestnika maratonu nie rozprasza ich tłum,
niezależnie od tego, czy wiwatuje, czy buczy. Biegną do mety. Są skupieni na celu.
Jeśli chcemy wygrać ten wyścig, musimy stawiać Jezusa i to, co uczynił, w
centrum naszego życia. Musimy
na Niego patrzeć. Nasycać się Jego słowem. Całkowicie się w Nim zanurzyć,
przyodziać się Nim. To nie są złotouste banały. To słowa, które Paweł pisał do
zboru w Rzymie. Kiedy biegniesz, patrzysz na linię mety. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś wygrał
wyścig, patrząc w tłum i dając znaki pokoju, i kciuk do góry swojej rodzinie. Biegacz patrzy na linię mety. List do
Hebrajczyków 12:2 mówi: „Czynimy to, patrząc na Jezusa, od którego nasza wiara
zależy od początku do końca”. To jeden z powodów, dla których chcemy patrzeć na Jezusa. To On działa w tobie i we mnie. To On zapoczątkował naszą drogę wiary i
to On nas poprowadzi. Nie
opuści nas. Będzie nas
wspierał na każdym kroku. Paweł w Liście do Filipian 1:6 pisze: „A jestem tego pewien, że ten, który
rozpoczął w was dobre dzieło, będzie go kontynuował, aż do jego ukończenia, do dnia
powrotu Jezusa Chrystusa i spotkania z Nim.” To jest nasza meta.
Może dopadła cię kolka, masz kryzys...
List do Hebrajczyków 12:1 mówi: „Dlatego i my, mając wokół siebie tak wielką rzeszę świadków życia wiary, zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas hamuje, a zwłaszcza grzech, który nas łatwo zniechęca, i biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył”.
List do Hebrajczyków 11 podaje kilka przykładów ludzi, którzy ukończyli wyścig. Dzisiejszy fragment mówi, że wszyscy, którzy ukończyli wyścig, są jak ogromny tłum świadków. To ogromna liczba ludzi. Ukończyli bieg i teraz są jak tłum obserwujący nasz bieg. Mając wokół siebie tak wielką galerię świadków, ważne jest, abyśmy biegli dobrze. Ważne jest, aby biec w biegu i dobrze go ukończyć. To prawie tak, jakby przekazali nam pałeczkę. Jak w sztafecie. Ukończyli bieg i przekazali pałeczkę nam. Teraz obserwują, a ich przykład wspiera ich następców.
Nie wiem, jak się teraz Tobie udaje biec w tym biegu. Może dopadła cię kolka, masz kryzys. Ale wiem, że nie jest za późno, żeby kontynuować i dobrze ukończyć. Wiem, że nie jest za późno, aby pozbyć się rozpraszaczy – odkryć i realizować cel swojego życia. Nie jest za późno, aby skupić się na Jezusie. Nie jest za późno, aby przejąć pałeczkę i ruszyć do przodu. Wielu ukończyło bieg z powodzeniem i teraz przekazują pałeczkę tobie… i tobie… i tobie.
Biegnijmy dalej, wytrwale…
-
"Wy nie opieraliście się jeszcze aż do krwi, walcząc przeciwko grzechowi, I całkowicie zapomnieliście o zachęcie, którą zwraca się do w...
-
Były czasy, gdy ludzie, do których List ten został skierowany, byli prześladowani. Gdy tylko stali się chrześcijanami, doznali prześladowani...
-
Odpowiedź na to pytanie brzmi krótko. Nie wiadomo. Jednak taka odpowiedź nie daje spokoju historykom i biblis tom. Snują różne przypuszcze...
-
"Albowiem tam gdzie jest przymierze [testamentowe rozporządzenie], ten który je zawiera musi uśmiercić ofiarę. Bo przymierze [testamen...
-
"Bójmy się [strzeżmy się, miejmy się na baczności] więc, gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do jego odpoczynku, aby czasem się nie oka...
-
"Uważajcie, [baczcie] bracia, żeby nie było czasem w kimś z was przewrotnego [niewierzącego, niewiernego] serca niewiary [któremu brak ...