piątek, 4 września 2026

Rozdział 12: 1-3

 "Dlatego i my, mając wokół siebie tak wielki obłok świadków, zrzućmy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas mocno oplata, z wytrwałością BIEGNIJMY w wyznaczonym nam BOJU, Patrząc uważnie na Jezusa, który jest początkiem i końcem naszej wiary, który w miejsce leżącej przed Nim radości wycierpiał krzyż, znosząc jego hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga. Rozważcie bowiem, jakim jest Ten, który wycierpiał od grzeszników przeciwko sobie tak wielki sprzeciw, abyście ZMĘCZENI, NIE OSŁABLI na duszy."

Adresatami Listu byli ludzie zmęczeni, na krawędzi rezygnacji i wycofania się. Ponieważ ciężar chrześcijańskiego życia, a także grzech ich osaczał i przytłaczał. Rozważamy ten fragment w momencie, gdy coraz więcej osób odchodzi ze wspólnot i jest zmęczonych chrześcijaństwem. Wycofują się. Autor Listu przeciwstawia wytrwałe uczestnictwo w biegu, wycofaniu się i kapitulację, dzielnemu uczestnictwu w wyznaczonym boju.

Dlaczego rezygnują? Być może ktoś na początku źle przedstawił na czym polega chrześcijańskie życie. Być może nie obliczyli kosztów, nie wzięli pod uwagę doświadczeń, znoszenia hańby, wyjścia z Chrystusem poza obóz, że chrześcijaństwo to bieg i bój. Że bycie uczniem Chrystusa wymaga determinacji i poświęcenia.

W Ewangelii Łukasza 17 rozdział czytamy o tym jak, utrudzony, głodny, spragniony sługa wraca z pola, nie zasiada do stołu. Nie mówi swojemu panu, zrób teraz to lub tamto i usłuż mi. Przecież umywałeś nogi swoim uczniom. Wracającemu z pola słudze, pan mówi służ mi dalej. Zrób jeszcze to i tamto.

Oto jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów

Sługa robi dokładnie to co mu polecono. Sługa pełen wiary nie mówi; już więcej nie zrobię, nie dam rady, nie mam już dzisiaj siły, nie chce mi się nawet chcieć, jestem zmęczony służbą dla Ciebie, odchodzę… Silna wiara pozwala powiedzieć Panu; „Sługami nieużytecznymi jesteśmy, gdyż to, co było naszą powinnością, uczyniliśmy….”

„Oto jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów, jak oczy służebnicy na ręce jej pani, tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu, aż się zmiłuje nad nami.” Psalm 123:2

Patrząc uważnie na Jezusa… Aby wygrać wyścig, trzeba wyeliminować rozproszenia, zachować niezachwiane skupienie na Jezusie i wytrwale dążyć do wyznaczonego przez Boga celu aż do mety.

W jednym z artykułów na temat tego fragmentu natrafiłem na piękną ilustrację; „W 1968 roku w Meksyku odbyły się Igrzyska Olimpijskie. Ostatnim biegaczem, który ukończył maraton, był mężczyzna z Tanzanii. Podczas biegu złamał nogę. Potknął się, został ciężko ranny, posiniaczony, pobity i zakrwawiony. Gdy wszyscy inni ukończyli bieg, a na trybunach pozostało 7000 widzów, wszedł na trasę, aby ukończyć ostatnie okrążenie i maraton około godziny 19:00, gdy zapadał zmrok. Publiczność zgotowała mu owację na stojąco. Później zapytano go: „Dlaczego nie zrezygnowałeś, skoro byłeś ranny, posiniaczony, zakrwawiony, zniechęcony? Dlaczego nie zrezygnowałeś?”. Udzielił klasycznej odpowiedzi. Powiedział: „Mój kraj nie wysłał mnie 7000 mil dookoła świata, żebym wystartował w wyścigu, ale żebym go ukończył”.”

Niektórzy nawet nie wiedzą, że to wyścig

Paweł w bardzo wyraźnie naucza, że ​​chrześcijańskie życie jest wyścigiem.
W 1 Liście do Koryntian 9:24 czytamy: „Tak biegnijcie, abyście zwyciężyli”. Niestety, większość ludzi nigdy go nie kończy. Niektórzy nawet nie wiedzą, że to wyścig. Na portalach społecznościowych  spotykam ludzi, którzy nie wiedzą, że mają konkretny cel w chrześcijańskim życiu. Dobiec do mety. Myślą, że żyją po to, by móc się przespacerować, najeść się, zabawić, korzystać z życia. Spotkamy ludzi, którzy dają się zwieść, zbaczają z drogi, rozpraszają się. Grozi im dyskwalifikacja. Umierają z niespełnionymi marzeniami, oczekiwaniami i niezrealizowanym potencjałem, nigdy nie stając się tym, kim Bóg zamierzył. To tragedia. „Tak biegnijcie, abyście zwyciężyli”.

Bieg o którym mówi Paweł to bieg długodystansowy, maraton, żeby nie powiedzieć ultra maraton. Ten bieg przypomina udział w bitwie. Pierwsze kilometry spoko, dajemy radę, a potniej przychodzi kryzys, ucisk, prześladowania, zgorszenie, uraza, ułuda bogactwa. Dokładnie o tym powiedział Jezus w przypowieści o siewcy. „Gdy ktoś słucha słowa o królestwie, a nie rozumie, przychodzi zły i porywa to, co zostało zasiane w jego sercu. To jest ten posiany przy drodze.  A posiany na miejscach skalistych to ten, który słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje.  Nie ma jednak w sobie korzenia, lecz trwa do czasu. Gdy bowiem przychodzi ucisk albo prześladowanie z powodu słowa, zaraz się gorszy.  A posiany między ciernie to ten, który słucha słowa, ale troski tego świata i ułuda bogactwa zagłuszają słowo i staje się on bezowocny.” Ewangelia Mateusza 13: 19-22

Musimy pozbyć się rozpraszaczy

Jeśli zamierzamy biec w wyścigu, musimy pozbyć się rozpraszaczy, które będą nas spowalniać. Wszelkiego rodzaju rozpraszacze mogą nas odciągnąć od wyścigu.
Okazje mogą nas rozpraszać. Rozrywka, hobby, kariera… wszystko to jest dobre, ale może nas zepchnąć z trasy i zakleszczyć. Może nas zepchnąć z wyścigu, nawet o tym nie wiedząc. Poczucie winy może nas rozpraszać. Możemy być tak pochłonięci przeszłością – popełnionymi błędami – że przestajemy biec. To jak ktoś, kto potknął się w wyścigu. Niektórzy biegacze zatrzymują się i myślą: „To już koniec. Potknąłem się. Równie dobrze mogę się poddać”. Nie pozwól, aby przeszłość cię rozproszyła. To zupełnie nowy dzień. Potknąłeś się. Upadłeś. Wypadłeś z wyścigu prawdopodobnie dziesiątki razy, ale zwycięzcy podnoszą się, włączają się do walki i idą dalej. Nie poddają się i nie pozwalają, by rozpraszacze ich rozpraszały.

Uczestnika maratonu n
ie rozprasza ich tłum, niezależnie od tego, czy wiwatuje, czy buczy. Biegną do mety. Są skupieni na celu.

Jeśli chcemy wygrać ten wyścig, musimy stawiać Jezusa i to, co uczynił, w centrum naszego życia.
Musimy na Niego patrzeć. Nasycać się Jego słowem. Całkowicie się w Nim zanurzyć, przyodziać się Nim. To nie są złotouste banały. To słowa, które Paweł pisał do zboru w Rzymie. Kiedy biegniesz, patrzysz na linię mety. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś wygrał wyścig, patrząc w tłum i dając znaki pokoju, i kciuk do góry swojej rodzinie. Biegacz patrzy na linię mety. List do Hebrajczyków 12:2 mówi: „Czynimy to, patrząc na Jezusa, od którego nasza wiara zależy od początku do końca”. To jeden z powodów, dla których chcemy patrzeć na Jezusa. To On działa w tobie i we mnie. To On zapoczątkował naszą drogę wiary i to On nas poprowadzi. Nie opuści nas. Będzie nas wspierał na każdym kroku. Paweł w Liście do Filipian 1:6 pisze: „A jestem tego pewien, że ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie go kontynuował, aż do jego ukończenia, do dnia powrotu Jezusa Chrystusa i spotkania z Nim.” To jest nasza meta.

Może dopadła cię kolka, masz kryzys...

List do Hebrajczyków 12:1 mówi: „Dlatego i my, mając wokół siebie tak wielką rzeszę świadków życia wiary, zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas hamuje, a zwłaszcza grzech, który nas łatwo zniechęca, i biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył”.

List do Hebrajczyków 11 podaje kilka przykładów ludzi, którzy ukończyli wyścig. Dzisiejszy fragment mówi, że wszyscy, którzy ukończyli wyścig, są jak ogromny tłum świadków. To ogromna liczba ludzi. Ukończyli bieg i teraz są jak tłum obserwujący nasz bieg. Mając wokół siebie tak wielką galerię świadków, ważne jest, abyśmy biegli dobrze. Ważne jest, aby biec w biegu i dobrze go ukończyć. To prawie tak, jakby przekazali nam pałeczkę. Jak w sztafecie. Ukończyli bieg i przekazali pałeczkę nam. Teraz obserwują, a ich przykład wspiera ich następców.

Nie wiem, jak się teraz Tobie udaje biec w tym biegu. Może dopadła cię kolka, masz kryzys. Ale wiem, że nie jest za późno, żeby kontynuować i dobrze ukończyć. Wiem, że nie jest za późno, aby pozbyć się rozpraszaczy – odkryć i realizować cel swojego życia. Nie jest za późno, aby skupić się na Jezusie. Nie jest za późno, aby przejąć pałeczkę i ruszyć do przodu. Wielu ukończyło bieg z powodzeniem i teraz przekazują pałeczkę tobie… i tobie… i tobie.

Biegnijmy dalej, wytrwale…

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz